
Kiedy patrzymy na kogoś, kto odniósł sukces, przeszedł głęboką transformację lub po prostu z boku wygląda na osobę „poukładaną”, łatwo ulec złudzeniu, że ta droga była prosta. Jako coach na co dzień towarzyszę Wam w przekraczaniu barier, odkrywaniu blokad i budowaniu życia w zgodzie z własną duszą. Doskonale wiem, ile wysiłku, odwagi i emocjonalnego trudu kosztuje Was każda sesja.
Ale czy zastanawialiście się kiedyś, skąd coach czerpie siłę i przestrzeń do tego, by wspierać innych?
Odpowiedź jest prosta, choć wymagająca: dobry coach dba cały czas o rozwój własny. Nie można prowadzić innych ścieżkami, których samemu się nie poznało. Nie można dawać z pustego naczynia.
Chcę być z Wami całkowicie szczera. Miniony weekend spędziłam na niezwykle intensywnym mentoringu 1:1. Odstawiłam na bok rolę tej, która wspiera, i sama stanęłam w pełnej gotowości do pracy nad sobą.
I wiecie co? To kosztowało mnie mnóstwo trudu. Dokładnie takiego samego trudu, jaki każdego dnia wnoszą moi klienci na naszych spotkaniach. Doświadczyłam na własnej skórze tego momentu, w którym trzeba spojrzeć w oczy swoim mechanizmom obronnym, dotknąć miejsc, które bolą, i zmierzyć się z niewygodną prawdą. To nie był lekki i przyjemny czas relaksu – to była głęboka, momentami wycieńczająca praca u podstaw. Ponownie poczułam ten sam opór, lęk, ale też ostateczną ulgę, którą tak dobrze znam z Waszych oczu podczas naszych sesji.
Ten weekend przypomniał mi o jednej z najważniejszych prawd w rozwoju osobistym: ktoś patrzący z boku widzi znacznie więcej niż my sami.
Choćbyśmy mieli ogromną wiedzę, skończone dziesiątki szkoleń, latami medytowali i pisali dzienniki, nasz umysł ma jedną niesamowitą zdolność – potrafi genialnie maskować to, co niewygodne. Tworzy ślepe plamy. Jesteśmy tak blisko swoich własnych problemów i schematów, że stają się one dla nas niewidzialne.
Dopiero obecność drugiego człowieka – mentora, coacha – który patrzy na nas z boku, z empatią, ale i z pełnym obiektywizmem, pozwala dostrzec to, co ukryte. Ktoś stojący obok widzi szerszy obraz. Zauważa mikroruchy, niespójności w słowach, wychwytuje te momenty, w których nieświadomie uciekamy od sedna sprawy. Mój mentor w ten weekend pokazał mi lustro, w którym zobaczyłam nową przestrzeń do wzrostu.
Praca nad sobą bywa trudna i wymagająca, ale owoce, jakie przynosi, są warte każdego wysiłku. Dzięki temu weekendowi wracam do pracy z Wami z jeszcze większym zrozumieniem, głębszą empatią i nową, czystą energią. Wiem, gdzie jesteście, bo sama przed chwilą tam stałam.
Jeśli czujesz, że utknąłeś w miejscu, że kręcisz się w kółko wokół tych samych tematów albo po prostu potrzebujesz kogoś, kto pomoże Ci zobaczyć to, co dziś jest dla Ciebie niewidoczne – nie musisz iść przez to sam.
Zapraszam Cię serdecznie na sesję ze mną.
Stworzę dla Ciebie bezpieczną, pełną zrozumienia przestrzeń, w której wspólnie przyjrzymy się Twoim wyzwaniom. Pozwól sobie pomóc i zobacz, co kryje się za Twoją ślepą plamą. Napisz do mnie i zarezerwuj swój termin – zróbmy ten krok razem.
Z Miłością ❤
Ela
